Witajcie. Na początku tego roku zamieściłem post w którym prosiłem o rady dotyczące przykrej sytuacji jaka spotkała mnie w szpitalu w Tarnowie, nie będę ukrywał- chciałem się też wygadać… być może część z Was będzie pamietac o co chodziło, a dla tych którzy nie w temacie to postaram się po krotce wprowadzić do tematu. W zeszłym roku będąc służbowo w Tarnowie złapał mnie ostry ból brzucha, tak dokuczliwy, że zmuszony byłem wezwać pogotowie. Przetransportowano mnie do szpitala, wykonano badania a następnie WYGONIONO twierdząc że tak w sumie to nic mi nie jest, uskarżałem się na powracający ból, ten sam który towarzyszył mi od rana, lecz lekarz prowadzący stwierdził że nie jest to podstawa do dalszej diagnozy czy choćby pozostawienia na obserwacji, wywiązała się między mną a lekarzem dyskusja którą i tak nie skłoniła lekarza SPECJALISTY SOR do refleksji, skwitował to tylko uśmiechem, wręczył dokumenty i pokazał drogę do wyjścia. Po opuszczeniu szpitala w Tarnowie idąc w pół zgięty udałem się bezpośrednio po leki przeciwbólowe które ów lekarz mi przypisał, pół godziny po zażyciu zwymiotowałem wielokrotnie i dłużej nie zwlekając udałem się do jednego ze szpitali na naszym terenie. Tutaj muszę pochwalić szpital w Myślenicach bo mojego przypadku tutaj nie zbagatelizowano, lekarz który mnie przebadał,nie krył zdziwienia, że lekarz w Tarnowie zdecydował się mnie wyrzucić w takim stanie, natychmiast skierowano mnie na badania oraz przyjęto na oddział. Nazajutrz wykonano operację z diagnozą ostre zgorzelinowe zapalenie wyrostka robaczkowego, zapalenie otrzewnej,ropień około wyrostkowy. Jeśli wierzyć relacji chirurga, nie dużo brakowało by doszło do tragedii, wyrostek byl już rozlany w brzuchu i groziło to zakażeniem i śmiercią.
Większość z Was, życzyła mi powodzenia w walce z machina jaka jest środowisko lekarzy i ubezpieczalnie(co odbieram jako wsparcie), byli też tacy którzy stwierdzili że i tak nic nie ugram a nawet tacy którzy zarzucali mi „bycie mało wyrozumiałym dla lekarza”😂
W pierwszej kolejności wysłałem skargę na lekarza do szpitala św. Łukasza w Tarnowie która uwaga- została uznana za słuszną. Przeproszono mnie za to jak zostałem potraktowany, poinformowano że przeprowadzili rozmowę z lekarzem prowadzącym oraz pouczyli go, ponadto przekazano sprawę do ubezpieczyciela celem zbadania słuszności mojej skargi(trochę masło maślane) co finalnie równiez uznali za słuszne.
I teraz finał historii, za powyższe otrzymałem po długich negocjacjach 12.000. Czy jestem zadowolony? I tak i nie, lepszy rydz niż nic, gdyby to było w stanach to pewnie już szukałbym domu na Kajmanach i popijał drinka z kawałkiem kokosa zawieszonego na boku szklanki, ale nie my. My mamy robić i się za dużo nie wychylać 🤐 czułbym się bardziej usatysfakcjonowany gdyby lekarz wyleciał z roboty tak by nigdy już nie narazil nikogo na utratę życia, ale zmieniajmy ten kraj choćby małymi kroczkami.
Wniosek. Wnioski wyciągnijcie sami, czy warto było pisać skargę i miesiącami boksować się o „parę złotych”? Ja uważam że Tak, bo w końcu kto stanowi o istnieniu tego kraju jak nie my? Kto tworzy otaczające nas środowisko i atmosferę? To do kogo możemy mieć później żal? 🙂 zmiana zaczyna się od nas, dlaczego życzę Wam wytrwałości i siły byście też nie przechodzili obojętnie gdy coś dzieje się „nie tak”. Dzięki za wysłuchanie, mam nadzieję że Was nie zanudziłem. Do usłyszenia!